07:45

Ropucha kontra Tobi

Ropucha kontra Tobi
Mam w swoim ogrodzie żaby. Jest gęsto więc mają swoje kryjówki.Czasami wykopię jakąś szarą ale zaraz ją przykrywam z powrotem ziemią bo tak lubi mieszkać .Mam też ropuchy ale te widuję mąż bo czasami podejdzie pod zakład. Żyjemy sobie obok ja z wiarą,że zjadają ślimaki i inne paskudztwa niekoniecznie pożyteczne.No i mam Tobiego- małego yorka który ma we krwi polowanie na wszystko co rusza się na jego poziomie. Najczęściej są to myszy, dodam,że nigdy nic nie złapał czasami pogoni ptaka dla zabawy. Do piątku.W piątek po południu upolował sobie małą żabkę i teraz wiem,że to była ropuszka.
Będąc w ogrodzie lubię mieć go na oku ale w piątek zniknął mi na parę minut.Wołam,nie przychodzi więc szukam.W końcu widzę,że stoi nad czymś i zadowolony patrzy w moją stronę.Podeszłam i widzę leżącą na plecach żabę.Pomyślałam,że ją zagryzł bo dotknęłam  butem a ona bezwładna. Tobi natomiast miał sporo śliny na pyszczku.Odgoniłam go,wzięłam łopatkę i wyniosłam żabę w krzaki obiecując Tobiemu ,że umyję mu za karę pyszczek.Może gdybym umyła...
Poszłam dalej do swoich kwiatów.W nocy Tobi już miał problemy.Musiałam z nim wstawać wychodzić na dwór, stękał i drżał cały  .Pomyślałam,że pewnie znowu zjadł za dużo i dopada go niestrawność
W sobotę był lekko osowiały i co jakiś czas wymiotował białą śluzowatą pianą.Pojechaliśmy do miasta po zakupy .Po powrocie okazało się ,że tych wymiocin było więcej.Dużo pił wody ale po każdym piciu kolejne wymioty.Białe.  Już to powinno mnie zastanowić bo zazwyczaj jak ma niestrawność to wymiociny są żółte.Dolewałam mu wody ciesząc się,że mi się nie odwodni.
Kosiliśmy trawę a on sobie leżał na tarasie i jeszcze nic nie wskazywało,że coś jest nie tak.Tylko już nie chodził za nami Po południu mąż zasugerował,że to może żaba tak go załatwiła.Do komputera szukam informacji i już wiedziałam co mu jest. Chwycił żabę zębami ta chroniąc się otworzyła swoje gruczoły i toksyny ,grożne dostały się do jego pyszczka. Może gdyby wiedziała i umyła to mniej by się dostało do organizmu. Picie natomiast powodowało, kolejne wymioty. Póżne popołudnie,sobota weterynarze nieczynne. Liczyłam na cud,że może do poniedziałku doczekamy.Wieczorem do wymiotów dołączyła krwawa biegunka.Usiadłam przed internetem i szukam w okolicy weterynarza który mnie w nocy przyjmie. Okazało się ,że jest taki.Umówiłam się z nim na 23 i pojechaliśmy.Okazało się,że jego cały organizm jest zatruty.Od razu kroplówki,mnóstwo zastrzyków w tym dwa bolesne. Tobi juz tak słaby ,że nawet nie drgał przy wbijaniu igieł.
Do domu lekarstwa .I pytam weterynarza- co by było gdybym nie przyjechała albo czekała do poniedziałku ? Odpowiedział ,że serce by nie wytrzymało i pies by odszedł
Noc jeszcze miałam niespokojną bo w dalszym ciągu zwracał [nadal nie dawałam  wody] ale już bez biegunek.
Wczoraj jeszcze kilka razy wymiotował do południa .Dopiero o 19 dostał pierwszą porcję leków i wodę z hydrolitami.Noc przespał ale nie w łóżku,nie na fotelu,nie na kocyku tylko na podłodze.Cały czas nie chciał leżeć na miękkim , tylko na chłodnym i twardym.Chyba wiedział co robi. Dzisiaj rano kolejna porcja leków,picie i ugotowałam mu ryż taki kleik ale jeszcze nie chce jeść.

Dlaczego opisuję tak szczegółowo, po prostu gdybym kiedykolwiek natrafiła na taki opis to wiedziałabym od razu jak reagować. Żeby umyć pyszczek,żeby od razu szukać weterynarza żeby nie czekać.Nie sądziłam ,że toksyna żaby może wywołać takie skutki, że kontakt .Pewnie większe by były gdyby to była dorosła ropucha.Dlatego warto obserwować na spacerach w ogrodzie swojego małego lub dużego pupilka.Na stronie z yorkami na FB ostrzegłam właścicieli i dowiedziałam się,ze również zjedzenie ślimaka może mieć grożne skutki dla psa.Teraz już wiem
No i nauczka dla mnie- nie zostawiać psa samego i nie pozwalać szukać nic po krzakach. Dlaczego instynkt nie ostrzegł psa,nie wiem. Mam tylko nadzieję,że dla Tobiego będzie to nauczka, chociaż....nie wiem
Teraz leży ,słabiutki jeść jeszcze nie chce i to świadczy o tym,że jest chory bo normalnie to jeść przy nim nie można.
I mam nadzieję,że idzie ku lepszemu.Na razie wygląda tak

A teraz moje ostatnie hand made
Trafiłam kiedyś na osłonkę na doniczkę ,czarną z wielkimi złotym różami. Tak nią obracałam 5 zł,myślę wezmę może coś się da zrobić. W domu przyłożyłam do paterki i już nie żałowałam 5 zł
Kupiłam farbę, uchwyt [zaszalałam, bo diamentową kulkę] i z osłonki na doniczkę wyszedł zgrabny klosik na paterkę
przy okazji , kto tu kogo naśladuje :)

Chyba jesień idzie bo nabieram chęci na jakieś prace ręczne.Szydełko ,oklejanie bombek ...no nie wiem

08:18

Pogoda w kratkę

Pogoda w kratkę
Taki czas,że każdy ma teraz pretensje do pogody. Ja nie mam , u mnie dzisiaj niebo szare, nie ma upału i jest dobrze a błękit sobie sama załatwiłam

Miłego Dnia

07:50

Beth & Joe - I'd Rather Go Blind - Live in Amsterdam

Beth & Joe - I'd Rather Go Blind - Live in Amsterdam
Od kilku dni słucham i słucham....

12:16

Okazje

Okazje
Dzisiaj kolejne przedmioty kupione w angielskim sklepie,  moim "ulubionym". Jak pisałam zachodzę tam  z czystej ciekawości ,już bez tego "wow" jak było na początku. Pewnie jak ktoś wejdzie pierwszy raz  to będzie "wow". :)

Niebieski-  działa na mnie w dalszym ciągu. To czekało na mnie. Szybki podgląd do internetu . Sygnowana więc łatwiej namierzyć, cena na ebay i cena mojej sprawiła, że ...nie zastanawiałam się. .

Trudno sobie odmówić było.






Mam kilka podobnych waz ale wszystkie okrągłe albo owalne a na razie....
Kolejna zdobycz - tu muszę przyznać, że nie bardzo wiem "z czym to się je"
 środek to taka lekko popękana siateczka jakby było podgrzewane
na masło za głębokie a te ryby na wieczku jakby sugerowały coś rybnego

Kolorem i złoceniami pasuje do mojego serwisu obiadowego i wykorzystałam "to" jako naczynie na sałatkę śledziową. No chyba,że naprawdę na masło

Może jakieś sugestie ?

No i moje zdobycze w okazałości...łączy je jedno , złocenia :)

Ufff, ale się nachwaliłam

12:24

Marzenia i pragnienia

Marzenia i pragnienia
Parę lat temu na blogu   http://ushiilandia.blogspot.com/p/before-after.html zobaczyłam stojak na jajka.
 Nazwę stojak nadała mu Ushi bo pierwotnego celu przedmiotu też nie znała. Moja wyobrażnia zobaczyła to na swoim stole. I zaczęło się....Ile ja się naszukałam w internecie na allegro. Były stojaki ale nie takie a ja chciałam ...taki jak jej


 Kupiłam na pocieszenie żeliwny z kogutem , jakiś  w home&you



 sklejałam sama z talerzy na jajka i podstawki.Niektóre całkiem,  całkiem mi wyszły. Z tej jestem zadowolona. Tu wykorzystałam talerz na jajka i postawę od...nie pamiętam
Ale to wszystko było nie to co chciałam. I jeszcze zdarzało mi się szukać w internecie a, że ostatnio odpuściłam sobie "gadżety " do domu więc  dałam  spokój
Do moich "ulubionych"  sklepów też mało zachodzę bo nie ma nic co by mnie "chwyciło" no i  jak pisałam wyżej...odpuszczam
Ale.... we wtorek idąc  do  lekarza zajrzałam z czystej ciekawości a nie w celach zakupowych do ulubionego  i moim oczom ukazało się to
Zafoliowane, za jedyne 10 zł. Może i pierwotny właściciel też nie wiedział do czego to służy i oddał. . Nie jestem do końca pewna czy to na jajka jak i niepewna była Ushiilandia. To było to czego bezskutecznie tyle lat szukałam.
I wyobrażcie sobie...kupiłam bez dreszczyku, bez emocji.
I zastanawiam się co dalej. Nie wiem co twórca miał na myśli malując część na czerwono , lubię czerwony ale nie w takiej postaci. Gdybym chciała pozostać wierna marzeniu musiałabym pomalować wszystko na biało i dokleić ptaszka. Poczekam na córkę może coś doradzi. Jedno pewne jest ...czerwonego nie będzie :)

Reasumując...marzenia się  spełniają chociaż nie zawsze dają radość taką jak byśmy chcieli.

Dzisiaj natomiast miałam marzenie- fasolka z masłem .Mówię i...mam


I na dodatek słońce wychodzi....miłego weekenduhttp://ushiilandia.blogspot.com/p/before-after.html
Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger